Kolejny dzień naszego wyjazdu pozwolił nam zrozumieć dlaczego mieszkańcy tego cudownego kraju twierdzą, że można tu doświadczyć czterech pór roku w ciągu jednego dnia. Rano przywitało na cudowne słońce i wszystko wskazywało na to, że czeka nas kolejny piękny dzień, tym bardziej, że mieliśmy w planie odwiedzić miejsce urodzenia samego Króla Artura.
W drodze do Tintagel zatrzymaliśmy się na chwilę w przeuroczym Bude – niewielkiej miejscowości w malowniczej Kornwalii. Ale już w Tintagel ostrzeżono nas, że wszystko wskazuje na to, że trzeba zabrać ze sobą płaszcze i kurtki przeciwdeszczowe. Po dotarciu do zamku, zrozumieliśmy co może oznaczać angielski deszcz i wiatr.
W zaledwie 30 minut słońce schowało się za gęstymi chmurami a my musieliśmy walczyć z deszczem i tak silnym wiatrem, że gdyby nie nasze twarde charaktery to nawet średniowieczne mury zamku nie dałyby rady nas osłonić. Na szczęście daliśmy radę i chociaż Król Artur od dzisiaj będzie nam się kojarzył z dramatyczną pogodą, to jesteśmy dumni, że nawet deszcz i wiatr nas nie pokonał.
Iwona Wiszniewska, Katarzyna Jaworska, Sylwia Wiązowska i Beata Płowaś














